Proaktywność w oczach katolika

by

Dochodzą mnie głosy, że termin proaktywności jest dość często spotykany w świecie korporacji i kojarzy się bardzo negatywnie. Słyszałem o przypadku, kiedy wyrzucono kogoś z pracy, ponieważ nie był wystarczająco proaktywny. To smutne, jeżeli takie rzeczy się dzieją. Proaktywność to pewna zdolność człowieka do działania, ale ta zdolność to efekt pracy i wysiłku, często bardzo poważnej pracy nad sobą. Wymaganie od kogoś, aby był tak po prostu proaktywny jest dla mnie oburzające. To tak, jakby wymagać od kogoś, aby nie mylił się czy nie grzeszył. Termin ten staje się popularny i właśnie dlatego należy go “zaszczepić” i promować w formie zdrowej w naszym Kościele. Myślę, że czas rozpocząć pracę nad zmianą wizerunku katolika/sieroty, nie potrafiącego w życiu nic zrobić, niewykwalifikowanego, sprawiającego kłopoty, niezorganizowanego. Zachęcamy do postawy odwrotnej. Wydobądź z siebie wszystkie talenty i zacznij je stosować do tego, aby jakość Twojego życia była coraz lepsza, abyś potrafił/a korzystać ze wszystkich dobrych ścieżek, jakie daje świat. Jestem przekonany, że to jest dobre. Właśnie Kościół jest miejscem, gdzie postawa proaktywna jest szczególnie potrzebna teraz, w czasach szybkich zmian i szeroko rozumianego postępu. Połączenie skuteczności z wartościami głoszonymi przez Kościół daje w wyniku dużo lepszy efekt niż promowanie samej jakości w imię lepszego poziomu życia i wygody. Promujmy wyższe standardy życia, jednak w połączeniu z wiarą i ze świadomością co jest w życiu najważniejsze. Wyruszajmy w tą drogę z Bogiem a nie sami. On dał nam ziemię, abyśmy czynili ją poddaną i mamy to robić, ale z głową. Nie chodzi o wygodę i jakość samą dla siebie, chodzi o pełniejsze wychodzenie do drugiego człowieka, chodzi o aktywność a nie czekanie aż coś się za nas zadzieje i zrobi. Tkwi w nas, ludziach z wartościami ogromna siła, która w połączeniu z działaniem może dać niespotykane efekty dobre dla nas i dla tych, których spotykamy na swojej drodze. Tylko jedna rzecz, musimy nie bać się działać, nie powinniśmy się bać brać odpowiedzialności za dzieła, które rozpoczynamy, musimy wyjść do świata z naszym bogactwem i ubogacać go a nie płakać, jaki to ten świat jest zły i jaką nędzę nam oferuje. Świat będzie oferował to, co my zaoferujemy światu! Ludzie kościoła naprawdę mogą dużo zaoferować, tylko niestety w to nie wierzą. To my możemy zmieniać świat, ale nie musimy wychodzić na ulicę. W pracy, w domu, w środowisku kościelnym widzę ogromne przestrzenie do zagospodarowania. Nie bójmy się te przestrzenie wypełniać naszym działaniem i naszym zapałem. Świat nie jest taki straszny, jeżeli jest w nas siła Boga i moc Jezusa, która zapłacił już wystarczająco. Nie ma na co czekać. Czas działać!
I pamiętajmy – bądźmy sprytni jak lisy!🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s


%d bloggers like this: